Archiwum kategorii: prace magisterskie

prace magisterskie w ekonomii

Podstawowe zasady polskiego rynku publicznego

praca mgr o funduszach inwestycyjnych

Filarami działania polskiego rynku kapitałowego są:

  • równy dostęp do informacji,
  • dematerializacja obrotu oraz
  • centralizacja [1]

Równy dostęp do informacji zapewnia przejrzystość polskiego rynku kapitałowego. Efekt ten uzyskiwany jest poprzez nałożenie na emitentów wymagań informacyjnych w postaci przygotowania prospektu emisyjnego oraz przekazywania przez emitentów na rynek raportów okresowych, zawierających głównie wyniki finansowe, oraz raportów bieżących, zawierających informacje o ważnych zdarzeniach, które mogą wpłynąć na cenę papieru wartościowego. Innym elementem zapewniającym przejrzystość na polskim rynku kapitałowym jest nałożenie obowiązków informacyjnych na posiadaczy znacznych pakietów akcji – każdy akcjonariusz przekraczający próg 5% i 10% głosów (powyżej 10% przy przekraczaniu każdych kolejnych 2% do poprzedniego stanu posiadania – w przypadku spółki publicznej, której akcje dopuszczone są do obrotu na regulowanym rynku giełdowym, przy przekraczaniu każdych kolejnych 5% – w przypadku pozostałych spółek publicznych) zobowiązany jest poinformować o tym fakcie spółkę, która następnie przekazuje taką informację na rynek.

Przejmowanie zaś kontroli nad spółkami publicznymi wymaga zgody Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, a także związane jest z koniecznością zaproponowania pozostałym akcjonariuszom nabycia od nich akcji. Obowiązek uzyskania zgody Komisji nie dotyczy akcji spółki znajdującej się wyłącznie w obrocie na nieurzędowym rynku pozagiełdowym. Ponadto do większej przejrzystości rynku przyczynia się obowiązek publikowania danych dotyczących wszelkich transakcji zawieranych na rynku regulowanym, wielkość obrotu, kurs papierów wartościowych itp., zarówno w odniesieniu do transakcji zawieranych na sesjach jak i transakcji pakietowych. [2]

Centralizacja obrotu oznacza, że obrót na publicznym rynku papierów wartościowych dokonywany jest przede wszystkim na rynku regulowanym, w skład którego wchodzą: Giełda Papierów Wartościowych (GPW) oraz Centralna Tabela Ofert (CTO) jako rynek pozagiełdowy. Regulacje wymagają, bowiem (poza nielicznymi wyjątkami – np. pomiędzy osobami fizycznymi) zawierania transakcji na rynku regulowanym bądź w sytuacjach wyjątkowych poza nim – za zgodą Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Dematerializacja obrotu polega na tym, że papiery wartościowe nie mają formy dokumentu, co oznacza, że prawa z papierów wartościowych dopuszczonych do publicznego obrotu powstają z chwilą zapisania ich po raz pierwszy na rachunku papierów wartościowych i przysługują osobie będącej posiadaczem tego rachunku. Rachunki papierów wartościowych są prowadzone, przy zachowaniu warunku identyfikacji osób, którym przysługują prawa z tych papierów, wyłącznie przez:

  • domy maklerskie i banki prowadzące rachunki papierów wartościowych oraz Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych,
  • podmioty biorące udział w oferowaniu papierów wartościowych w obrocie pierwotnym lub w pierwszej ofercie publicznej – tzw. sponsor emisji,
  • dla papierów skarbowych oraz emitowanych przez Narodowy Bank Polski – także inne podmioty, np. przez banki, które nie prowadzą działalności maklerskiej.[3]

[1] por. J. Socha, Rynek papierów wartościowych w Polsce, Warszawa 2003, s. 165-185

[2] por. J. Socha, Rynek papierów wartościowych w Polsce, Warszawa 2003, s. 165-185

[3] Ibidem

Planowanie struktury produkcji – c.d.

praca z ekonomii – c.d.

Potrzeby

Ostatecznym celem działalności produkcyjnej w każdej gospodarce jest za­spokojenie potrzeb konsumentów1. W istocie, gdy nie ma wojny i gdy gospo­darka nie znajduje się w stanie klęski żywiołowej, wszystkie inne względy muszą być podporządkowane sprawie dobrobytu człowieka. Nie ma uzasa­dnionych powodów, dla których w normalnych warunkach produkcja miałaby być nastawiona na inne cele. Dlatego też podstawą wartości ekonomicznej wszystkiego, co się produkuje, jest w ostatecznym rachunku zaspokojenie potrzeb konsumenta2.

Natura i rodzaje potrzeb

Na podstawie powszechnie dostępnej obserwacji można stwierdzić, że każdy człowiek podlega zespołowi bodźców, które stanowią pewne stany organicz­ne skłaniające do działania. Działania te są skierowane na ograniczenie lub przekształcenie tych stanów w sposób, który prowadzi do zadowolenia. Inaczej mówiąc, stany te nadają kierunek zachowaniu się człowieka, ponie­waż wskazują na rzeczy, za pomocą których te przynoszące zadowolenie przekształcenia mogą nastąpić. Tak więc, stają się one stanami zorientowa­nymi ma pewne obiekty, czyli potrzebami. Wolno zatem powiedzieć, że potrzeba jest to stan organiczny wyrażający się w pragnieniu posiadania określonego dobra w celu spełnienia stanu zadowolenia w określonym miej­scu i czasie3.

Człowiek ma liczne potrzeby i przeważnie istnieje więcej niż jedno dobro, za pomocą którego można każdą z nich zaspokoić. Dobra te nie tylko są po prostu różne, ale także jedne są lepsze od innych; stwarza to jakościowo różne sposoby zaspokajania tych samych potrzeb. Z tą tylko różnicą, że w jednych przypadkach może chodzić o różne jakości w sensie fizycznym, w innych natomiast może chodzić o różne jakości w sensie estetycznym. Równocześnie zaś istnieją dobra, które zaspokajają więcej niż jedną potrzebę.

W każdym jednak razie potrzeby ludzkie są pragnieniami posiadania specy­ficznych dóbr, które służą specyficznym celom. Cele te mogą być związane z podtrzymaniem biologicznej egzystencji, zapewnieniem przyjemności lub fizycznej wygody albo mogą być związane z działalnością uboczną niezbęd­ną do uzyskania dóbr zaspokajających inne potrzeby4.

W europejskiej formacji kulturowej, w której żyjemy, potrzeby ludzkie ze względu na sposób ich powstawania można podzielić na:

1) potrzeby absolutne,

2) potrzeby względne i

3) potrzeby zależne.

Do absolutnych zalicza się te potrzeby, które człowiek odczuwa bez względu na sytuację ludzi będących w jego otoczeniu. Mają one swoje źródła w fizjologii człowieka, dlatego można je traktować jako odchylenia od homeostazy, która stanowi warunek równowagi procesów życiowych z towa­rzyszącym temu uwolnieniem od fizycznej i psychicznej niewygody5. Potrze­by te stanowią stany, których ze względów fizjologicznych człowiek prag­nie się pozbyć. Są nimi: głód, apetyt, skrajne temperatury, nieprzyjemny smak i zapach, nadmierny wysiłek itp. Zaspokojenie potrzeb absolutnych stanowi najczęściej warunek podtrzymania biologicznej egzystencji czło­wieka. Istnieją również potrzeby, które nie mają charakteru biologicznego. Człowiek musi się odżywiać, mieć schronienie i odzież. Ale nie jest mu obojętne, w co się ubiera i jak mieszka oraz co i jak je. Chce spożywać smaczne posiłki w miłym i przyjemnym otoczeniu, ubierać się estetycz­nie i mieszkać wygodnie.

Potrzeby względne są rezultatem oddziaływania społecznego na jed­nostkę. Ludzie nie żyją w izolacji, lecz w społeczeństwie, dlatego nie mogą się wyzwolić od jego wpływu na swoje postępowanie. W dziedzinie konsum­pcji znajduje to odzwierciedlenie w ich wysiłkach zmierzających do utrzy­mania lub wyprzedzenia standardu życiowego grupy społecznej, do której się zaliczają, lub środowiska, w którym żyją. W wielu wypadkach proces two­rzenia się potrzeb względnych przybiera szerszy zakres. W epoce kina, telewizji oraz rozwoju masowej turystyki ludzie mają możność obserwowa­nia standardu życiowego osiągniętego przez inne narody, który porównują ze swoim własnym. Dzięki temu proces tworzenia się potrzeb względnych coraz bardziej nabiera charakteru uniwersalnego, przynajmniej w zasięgu krajów należących do tej samej formacji kulturowo-cywilizacyjnej.

Relatywność omawianych potrzeb polega właśnie na tym, że ich zaspo­kojenie pozwala odczuć równość bądź wyższość w stosunku do innych ludzi. Kreowanie tych potrzeb przebiega na zasadzie efektu demonstracji, u którego podstaw leży wrodzone każdemu normalnemu człowiekowi dążenie do wy­różnienia się. Człowiek, który obserwuje sposoby zaspokajania potrzeb przez innych ludzi, może doznawać uczucia niezadowolenia z własnego sposobu zaspokajania tych samych potrzeb. Pojawienie się takiego uczucia staje się źródłem nowych pragnień. W ten sposób konsumpcja innych ludzi staje się jego potrzebą. Ale zaspokojenie powstałej w ten sposób potrzeby może wywołać nowe pragnienia u jeszcze innych ludzi. Tak więc proces kreowania potrzeb względnych przypomina reakcję łańcuchową.

Zaspokajanie tych po­trzeb jest jednocześnie procesem ich tworzenia. Jest to prosta konsekwencja faktu, że człowiek żyje i zaspokaja swoje potrzeby w środowisku społecznym, a nie w odosobnieniu jak Robinson Crusoe. Potrzeby względne nie są potrze­bami, które człowiek zaspokaja w jakikolwiek sposób, lecz są to potrzeby zaspokajane zgodnie z określonymi konwencjami społecznymi. Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy mają identyczne potrzeby. Proces kreowania potrzeb względnych polega bowiem na poszukiwaniu różnorodności w naśla­downictwie, a więc zawiera zarówno elementy identyczności, jak i zróżni­cowania6.

Proces tworzenia potrzeb względnych oraz ich psychologiczna motywa­cja sprawiają, że są one niezaspokajalne. W każdym razie nie da się wykazać widocznego postępu w tej dziedzinie. Gdy człowiek zaspokoi swoje potrzeby fizyczne, wówczas w większości przypadków psychologicznie motywowane potrzeby biorą górę. Te natomiast trudno jest zaspokoić. Im więcej się ich spełni, tym więcej nowych się pojawia, zwłaszcza że postęp techniczny i rozwijająca się produkcja stwarzają możliwości zaspokojenia coraz to no­wych pragnień7. Ten, kto ma wystarczającą ilość żywności, może nasycić swój głód, ale ten, kto posiada samochód, może być owładnięty pragnieniem posiadania lepszego i ładniejszego samochodu, takiego, jaki właśnie kupił sobie jego sąsiad. Dla większości ludzi naturalne jest dążenie do poprawy materialnych warunków bytowania. Pragną oni lepszego jedzenia, ubrania, mieszkania i tysięcy dóbr, którymi dysponują inni ludzie, poszukują obfitości obojętnie – rzeczywistej czy wyimaginowanej8. Dlatego nie jest rzeczą korzystną ani naukowo uzasadnioną spekulować na temat warunków zaspokajalności tych potrzeb.

Trzeci rodzaj potrzeb to potrzeby kreowane przez sam proces produ­kcji, a więc przez działalność gospodarczą, która-jakby się mogło wydawać z natury rzeczy powołana jest raczej do zaspokajania potrzeb, a nie ich tworzenia. Jednakże w pewnych warunkach pojawiają się potrzeby, które są rezultatem tzw. efektu zależności pomiędzy produkcją a konsumpcją9. Efekt ten oznacza, że niektóre potrzeby mają swoje źródło w procesie produkcji nie zaś w spontanicznych pragnieniach konsumentów. Są one efektywnie wymy­ślone przez producentów i dlatego nazywa sieje potrzebami zależnymi. Ten mechanizm kreowania potrzeb nie dotyczy wszystkich warunków miejsca i czasu. Jest on raczej rezultatem osiągnięcia przez dane społeczeństwo sta­dium wysokiej masowej konsumpcji10, określonej według kryteriów W.W. Ro­stowa11. W społeczeństwach, które osiągnęły to stadium, odnosi się do po­ważnej liczby potrzeb. Wywoływanie u konsumentów potrzeb zależnych odbywa się za pomocą psychotechniki perswazyjnej, na której opiera się reklama prowadzona przez producentów. Jej zadaniem jest przekonanie kon­sumentów, że mają potrzeby, z których nie zdawali sobie dotychczas sprawy. Chodzi o to, że jeśli produkuje się dobra, na które nie ma dostatecznie dużego zapotrzebowania, producenci muszą przekonać rzesze konsumentów, że mają potrzeby, które te właśnie dobra zaspokajają.

Skuteczność tego sposobu kreowania potrzeb wymaga spełnienia co najmniej dwóch warunków: doskonałej znajomości psychiki konsumenta operującego na danym rynku oraz wysokiego poziomu nasycenia go dobrami. Znajomość psychiki pozwala umiejętnie wykorzystywać jego emocje i słabo­ści; nasycenie zaś czyni go bardziej podatnym na perswazję. Człowiek głodny czy nie posiadający mieszkania nie potrzebuje, by mu perswadowano, że powinien jeść czy zdobyć mieszkanie. Jest on inspirowany przez swój apetyt i dokuczliwy stan niewygody, którego chce się pozbyć, toteż jest mało podatny na wpływ specjalistów od reklamy. Natomiast ludzie, którzy pozbyli się troski o zaspokojenie swoich najbardziej podstawowych potrzeb, są do­godnym polem oddziaływania reklamy. Tutaj reklama może przynosić zado­walające wyniki, ponieważ ludzie ci bardzo często nie wiedzą, czego im potrzeba. W tym stanie stają się bardziej podatni na perswazję12. Toteż społeczeństwa, które przekroczyły pewien krytyczny poziom dobrobytu i dą­żą do jego dalszego podnoszenia, muszą się liczyć z rzeczywistością potrzeb zależnych, czyli kreowanych przez samą produkcję.

Opisany proces kreowania potrzeb rzuca pewne światło na zagadnienie racjonalności w zachowaniu się konsumenta. Sam proces powstawania po­trzeb wskazuje na wiele elementów nieracjonalności w sposobie ich zaspo­kajania. Pragnienie zaspokojenia potrzeb względnych polega na chęci uzy­skania tego, co mają inni, lub uzyskania więcej i to przede wszystkim w sensie jakościowym. Naśladowanie innych, nawet gdy zawiera pierwiastki różnico­wania, oznacza przewagę motywacji emocjonalnej nad wyrozumowaną. Pro­ducent usiłujący efektywnie wmówić potrzeby konsumentowi stara się od­działywać na jego psychikę, a nie intelekt. Wykorzystuje jego odruchy i sła­bostki, a nie logikę myślenia. Sama więc natura tych potrzeb pozwala wątpić o przewadze elementów racjonalności w postępowaniu konsumenta dążącego do ich zaspokojenia. Ale brak racjonalności konsumentów występuje nie tylko w związku z zaspokajaniem potrzeb względnych i zależnych. Postępują oni nieracjonalnie przy zaspokajaniu potrzeb absolutnych.

Fizjologowie starają się ustalić, jaki rodzaj diety daje organizmowi ludz­kiemu największe korzyści. Z tego punktu widzenia rozróżniają oni rze­czywiste potrzeby człowieka od wyimaginowanych. Pouczają ludzi, jak po­winni się odżywiać, by jak najdłużej zachować zdrowie i energię. Doniosłość tych doktryn jest oczywista. Dostarczają one nie tylko wyraźnych kryteriów racjonalnego postępowania w dziedzinie odżywiania, ale również wskazują, jakie postępowanie jest sensowne, a jakie nie. I jakkolwiek fizjologowie mają rację, potępiając niektóre sposoby odżywiania się, ludzie jedzą nie to, co powinni, a to, co im smakuje, niejednokrotnie w nadmiernych ilościach. Nadużywają alkoholu i nikotyny, mimo że są one powszechnie uważane za trucizny. Tak więc, nawet w dziedzinach konsumpcji, w których istnie­ją nie podlegające dyskusji kryteria racjonalności, ludzie postępują niera­cjonalnie13.

Dla nauki, a tym bardziej praktyki ekonomii, dla których zagadnienie zaspokajania potrzeb ma istotne znaczenie, liczy się jednak nie to, jak czło­wiek powinien postępować, ale to, jak rzeczywiście postępuje. Fizjologia może mieć rację lub się mylić, twierdząc, że nadużywanie tłuszczów zwie­rzęcych jest szkodliwe dla człowieka. Ekonomia natomiast musi wyjaśnić funkcjonowanie rynku i wysokość ceny masła tak, jak to rzeczywiście ma miejsce, a nie w warunkach, które powstałyby jako rezultat zachowania się konsumentów posłusznych fizjologicznym kryteriom racjonalności. W sferze zainteresowań ekonomii nie ma miejsca na inną skalę potrzeb niż ta, która ujawnia się w rzeczywistym i aktualnym zachowaniu konsumenta. Ekonomia bowiem ma do czynienia z rzeczywistym, słabym i podatnym na błędy człowiekiem, a nie z doskonałą i wszystkowiedzącą istotą. Jeśli jednak pod wpływem innych dziedzin wiedzy człowiek bardziej zracjonalizuje swoje potrzeby, powstanie nowa rzeczywistość jako nowe pole działalności i badań ekonomicznych14.

Zmienność potrzeb

Zmienność potrzeb w czasie jest łatwo zauważalnym faktem dla każdego, kto chce sobie zadać trud obserwacji otaczającej rzeczywistości gospodarczej15. Ale zbadanie wszystkich przyczyn tego zauważalnego faktu nie należy do rzeczy łatwych i wymaga połączonego wysiłku badawczego specjalistów wielu dziedzin wiedzy. Ekonomista może co najwyżej wskazać na te z nich, które da się określić na podstawie obserwacji zachowania się konsumentów.

Potrzeby konsumenta stanowią wyraz jego specyficznych pragnień, które stara się on zaspokoić. Muszą one być zatem związane z tą częścią jego osobowości, która kontroluje skalę tych pragnień. Jeśli to odpowiada pra­wdzie, to zmiany zachodzące w osobowości konsumenta będą podstawową przyczyną zmienności potrzeb. Dla ekonomisty mechanizm powstawania zmian w osobowości konsumenta jest trudny do zbadania i opisania. Są one bowiem najprawdopodobniej wynikiem procesów genetycznych, które u każ­dego człowieka rozpoczynają się w dzieciństwie. Ale osobowość wielu ludzi wyzwala w nich dążenie do zmiany dla niej samej, ponieważ nie znoszą oni stałości, która ich nudzi16. Przekształcenia w nastawieniu człowieka sprawia­ją, że zmienia on swoje upodobania, aspiracje i życzenia wraz z upływem czasu. Stanowi to źródło zmienności potrzeb zarówno tych, które wynikają z przesłanek fizycznych, jak i tych, które wynikają z przesłanek estetycznych czy społecznych.

Wiele wskazuje na to, że zmienność potrzeb jest uzależniona od stopnia nasycenia konsumenta dobrami. Kiedy stopień tego nasycenia jest niewielki, potrzeby konsumenta są ograniczone i nieskomplikowane. Stara się on zas­pokoić głód, zdobyć ubranie i zapewnić schronienie. W miarę zwiększania się tego nasycenia stara się zwiększyć ilość spożywanych kalorii przez zmianę diety oraz dąży do poprawy warunków mieszkaniowych. Gdy jednak osiągnie taki stopień nasycenia, że znika obawa o zaspokojenie potrzeb fizycznych, wówczas na pierwszy plan wysuwają się potrzeby motywowane psychicznie.

Doświadczenie krajów, które osiągnęły wysoki standard życiowy, dowodzi, że nie można osiągnąć takiego postępu w zaspokajaniu tych potrzeb, które wskazywałyby na zbliżanie się do ich nasycenia17. A zatem duże nasyce­nie konsumenta dobrami wcale nie musi oznaczać, że zaspokajanie potrzeb staje się mniej pilne. Potrzeba jest kategorią subiektywną i jeśli się pojawi chęć jej zaspokojenia, działa zawsze z dużą siłą. I nie jest wcale rzeczą zupełnie pewną, czy konsument osiągał większą satysfakcję z polepszenia diety i warunków mieszkaniowych wtedy, gdy był biedny, od satysfakcji, którą osiąga z powodu kupna nowego samochodu, kiedy stał się człowiekiem zamożnym.

Tego rodzaju porównania są zresztą bardzo niebezpieczne, ponieważ wiele mogło się zmienić w czasie, w którym konsument z biednego stał się bogatym. W tym czasie jego psychika mogła stać się przedmiotem nowych głębszych przeżyć, w których wyniku mógł on stać się człowiekiem o nowej osobowości z innymi potrzebami. Znika w ten sposób realna podstawa dla porównań. Dlatego błędne wydaje się twierdzenie, że lepiej zaopatrzony w dobra konsument odczuwa większe zadowolenie z zaspokojenia swoich potrzeb od konsumenta gorzej zaopatrzonego18. Różnica polega jedynie na tym, że biedny konsument ma potrzeby bardziej ograniczone i niewyszukane, podczas gdy potrzeby zamożnego konsumenta są większe, bardziej wyszuka­ne, a nawet ekstrawaganckie. Konsument, który przekroczył pewien poziom nasycenia dobrami, staje się bardziej wybredny. Poszukuje stałej poprawy jakości i różnorodności w zaspokajaniu potrzeb, co w sumie prowadzi do większej ich zmienności. Toteż w społeczeństwach bogatych struktura po­trzeb jest bardziej skomplikowana i podatna na zmiany aniżeli w społeczeń­stwach biednych.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na zmienność potrzeb jest moda. W odniesieniu do wielu potrzeb jest to czynnik decydujący o zmianach. Pod pojęciem mody rozumie się na ogół przeważający styl konsumpcji w zakresie ubioru, mieszkania, rozrywki, podróżowania, spędzania wolnego czasu, a na­wet odżywiania się19. Mechanizm mody działa w sposób bardzo skompliko­wany. Wprawdzie nikt dotąd nie wyjaśnił zadowalająco działania tego me­chanizmu, to jednak niektóre jego właściwości wskazują, że najlepiej daje się on tłumaczyć w kategoriach psychologii grupy20. Producenci mogą za pomo­cą reklamy przyczynić się do rozpowszechnienia nowego stylu, ale zainicjo­wanie go czy powstrzymanie konsumentów od stosowania istniejącego stylu może im się udać jedynie wówczas, gdy ich wybór odpowiada nieujawnionym potrzebom tych ostatnich21.

Ogół konsumentów wydaje się korzystać ze swoistego prawa weta w tej dziedzinie. Ale istnieją konsumenci, którzy w swoich środowiskach stają się przywódcami w dziedzinie mody. Tworzone przez nich nowe formy i nowy styl życia są naśladowane przez innych. Czasami dzieje się to samo za sprawą zorganizowanych ruchów społecz­nych22. Wszyscy uczestniczą w zmianach mody, jedni jako przywódcy, inni jako naśladowcy. I mimo że można wyodrębnić liderów mody, to bardzo trudno wskazać na rzeczywiste źródło jej zmian. Gdzie na przykład biorą początek skokowe zmiany mody odzieżowej? Jedni twierdzą, że mają one źródło w erotyzmie, inni, że ich źródłem jest dążenie do konsumpcji napokaz, która ma być symbolem prestiżu; jeszcze inni uważają, że przyczyną zmian mody jest nieustanne poszukiwanie piękna i harmonii oraz ucieczka od nudy i powszedniości23.

Zmiany mody rozpowszechniają się falami naśladownictwa, co spra­wia, że nie są to zmiany o charakterze zmian kompensujących się. Po­legają one na kopiowaniu nowych idei z zachowaniem różnorodności w naś­ladownictwie w dziedzinie odżywiania się, stylu w ubiorze, meblowaniu mieszkań i architekturze itp. Przy czym w dzisiejszym świecie naśla­dowanie nowych idei dzięki nowoczesnym środkom komunikacji nabiera coraz większego zasięgu. Niezależnie od moralnej oceny, proces naśla­downictwa w konsumpcji może mieć korzystny wpływ na wszystkich, któ­rych dotyczy. Rozprzestrzenianie się nowych idei i stylów stanowi potężną siłę przynoszącą nowe pomysły, związane z urozmaiceniem i powiększe­niem ilości dóbr, a tym samym zmieniającą i rozwijającą strukturę ludzkich potrzeb.

Przyczyną zmienności potrzeb jest również przyrost naturalny, a w szcze­gólności wzrost liczby urodzeń. Przyrost ludności wprowadza nie tylko zmiany ilościowe w strukturze potrzeb, lecz także przekształca je jakoś­ciowo. Jakkolwiek przyrost naturalny może oznaczać również zwiększe­nie liczby ludzi starych, to idący z nim w parze wzrost liczby ludzi mło­dych jest wskaźnikiem zmian jakościowych dokonujących się w strukturze potrzeb ludności. Młode pokolenie wkraczające w życie dorosłe niesie ze sobą nowe aspiracje, dążenie i styl. Potrzeby tego pokolenia mogą się na wielu odcinkach radykalnie różnić od potrzeb pokolenia starszego. Ale tak­że istnieją dowody na to, że młodzi ludzie potrafią w pewnym zakresie narzucić swój styl starszym. Ze wzrostem udziału w populacji ludzi mło­dych łączy się wzrost poziomu wykształcenia i jego oddziaływanie na stru­kturę potrzeb.

Zakładając, że wzrost wiedzy jest funkcją czasu, można powiedzieć, że każde następne pokolenie jest lepiej wykształcone od poprzedniego. Lepsze zaś wykształcenie wzbogaca strukturę potrzeb, zwiększa ich zakres i różno­rodność, a także wpływa na ich zmienność. Potrzeby człowieka wykształco­nego w porównaniu z potrzebami człowieka prymitywnego są bardziej roz­ległe i urozmaicone. Rozszerzony wykształceniem zakres zainteresowań jest bodźcem do poszukiwania zmiany, która przeciwdziała, rutynie w dziedzinie konsumpcji24.

W warunkach współczesnego świata bardzo ważnym źródłem zmienności potrzeb konsumentów są innowacje w zakresie dobra. Trudno bowiem zakła­dać, żeby samochody, telewizory czy nowoczesne środki piorące pojawiły się jako odpowiedź producentów na potrzeby istniejące przed pojawieniem się tych dóbr. Innowacje w zakresie dobra wpływają na zmiany potrzeb częścio­wo za pośrednictwem mechanizmu potrzeb zależnych, częściowo zaś w dro­dze kreowania nowych potrzeb względnych. Innowacje powodują dopływ nowych dóbr, stwarzających nowe alternatywy, z których jedne łączą się z powstaniem nowych potrzeb, inne natomiast stwarzają możliwości lepsze­go zaspokojenia istniejących. Na alternatywy te zwracają uwagę konsumen­tów producenci za pomocą różnych form reklamy. Reklama nie zawsze musi być skuteczna, ale jeśli za jej pomocą uda się przekonać do nowego dobra pewną liczbę konsumentów, to mechanizm kreowania potrzeb względnych dokona reszty. Zmiana struktury potrzeb stanie się prędzej czy później fa­ktem dokonanym. Tak więc innowacje, których zasięg oddziaływania bardzo szybko przekracza granice kraju macierzystego, są istotną przyczyną zmian w strukturze i skali potrzeb25.

Przedstawiony obraz kreowania oraz zmian potrzeb wskazuje na pewne właściwości natury ludzkiej. Jeśli odpowiada on rzeczywistości, to znaczy, że zachowuje swoją wartość teoretyczną również w odniesieniu do gospodar­ki planowej. Nic bowiem nie wskazuje na to, by przejście na tory tej gospo­darki dawało początek przekształceniom natury ludzkiej do tego stopnia, żeby powodowało radykalne zmiany w mechanizmie kreowania i rozwoju potrzeb. Pozostają one nadal kategorią subiektywną, związaną z pragnieniem posia­dania w określonym miejscu i czasie konkretnych dóbr, pozwalających osią­gać specyficzne indywidualne cele. Ich tworzenie dokonuje się pod wpływem fizycznego uczucia niewygody, oddziaływania społecznego czy oddziaływa­nia na psychikę konsumenta.

Ale niezależnie od mechanizmu kreowania potrzeb, konsument w ostatecznym rachunku decyduje, jakie są jego potrze­by w danym momencie i nikt inny nie może go w tym zastąpić. Nawet jeśli ma do czynienia z próbami narzucenia mu wyboru, sam decyduje, czy ulec perswazji, czy też ją odrzucić. Nie należy również oczekiwać, by zmiany potrzeb konsumentów żyjących w gospodarce planowej następowały w ja­kichś regularnych odstępach czasu, na przykład stosownie do okresów plano­wania. Nic bowiem takich oczekiwań nie uzasadnia. W gospodarce planowej potrzeby konsumentów są kontrolowane przez nich samych i wobec tego mogą oni je zmieniać w dowolnej chwili, nawet jeśli już mają plany swoich potrzeb26.

Fakt, że mechanizm kreowania potrzeb nie ulega zasadniczym prze­kształceniom wraz z przej ściem do gospodarki planowej, nie powinien nikogo dziwić. Albowiem to nie instytucje tworzone przez człowieka decydują o działaniu tego mechanizmu, lecz immanentne cechy natury ludzkiej, która zmienia się znacznie wolniej niż epoki historyczne. Dlatego przekształcenia natury ludzkiej pozostają daleko w tyle za zmianami instytucjonalnymi.


1 Por. J. M. Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, Warszawa 1956, s. 62.

2 Por. J. Pen, Współczesna ekonomia, Warszawa 1972, s. 260.

3 Por. The Structure of Economic Science, ed. S. R. Krupp, Englewood 1966, s. 225; J. S. Due­senberry, Income, Saving and the Theory of Consumer Behavior, Cambridge Mass. 1952, s. 20; L. Abbot, Quality and Competition, New York 1955, rozdz. 3 i 4.

4 Por. J. S. Duesenberry, op. cit.

5 Por. C. R. Noyes, Economic Man in Relation to His Naturo! Environment, vol. 1, New York 1948, s. 29 i n.

6 Por. W. S. Houthakker, Obecny stan teorii konsumpcji, Przegląd Informacyjny Burżuazyjnych Czasopism Ekonomicznych, 1962, nr 1-2, s. 90.

7 Por. J. M. Keynes, Essays in Persuasion, New York 1932, s. 365 i n.

8 Por. L. v. Mises, Humań Action, New Haven 1953, s. 96.

9 Por. J. K. Galbraith, Affluent Society, Boston 1958, s. 160 i n.

10 Ibidem.

11 Por. The Stages of Economic Growth, Cambridge 1980, s. 73-92.

12 Por. J. K. Galbraith, op. cit., s. 158.

13 Por. L. v. Mises, op. cit., s. 96-97.

14 Ibidem.

15 Por. A. Marshall, Principles of Economics, London 1961, s. 93-77.

16 Por. J. S. Duesenberry, op. cit., s. 24 in.

17 Por. J. K. Galbraith, op. cit., s. 143-144.

18 Ibidem, s. 148-149.

19 Por. W. W. Cohrane, C. S. Bell, The Economics of Consumption, New York 1956, s. 88.

20 Ibidem, s. 89.

21 Por. J. Schumpeter, Business Cycles, vol. 1, New York 1939, s. 72 i n.

22 Ibidem, s. 74.

23 Ibidem; J. K. Galbraith, op. cit.; J. S. Duesenberry, op. cit., W. W. Cohrane, C. S. Bell, op. cit.

24 Por. Zarys teorii…', Ekonomia polityczna…, s. 84-88.

25 Por. W. W. Cohrane, C. S. Bell, op. cit., s. 91-92.

26 Por. R. A. Pollak, Consistent Planning, Review of Economic Studies, 1968, vol. 35, nr 102, s. 201-203.

Planowanie struktury produkcji

Wprowadzenie

Planowanie struktury produkcji wiąże się z rozwiązywaniem drugiego pod­stawowego zagadnienia, przed którym stoi każde gospodarujące społeczeń­stwo, mianowicie: co i jak produkować. Dotyczy więc wyboru struktury produkcji dóbr konsumpcyjnych i produkcyjnych oraz wyboru ekonomicznie uzasadnionych metod wytwarzania. Przy czym nie wolno zapominać, że jak zwykle w gospodarce planowej kwestia ta musi być rozwiązywana ex ante, czyli w sposób planowy.

Planowanie struktury produkcji łączy się z mikroekonomicznymi as­pektami gospodarowania. W istocie stanowi ona niezbędną konkretyzację planowania wielkości produkcji. Wielkość produkcji odzwierciedla poziom aktywności gospodarczej, struktura produkcji jest natomiast odbiciem kon­kretnych form, które się na tę aktywność składają. Dlatego planowanie wiel­kości produkcji musi się zawierać w konkretności planowania jej struktury. Jest to nieuniknione, ponieważ nie istnieje makroekonomia niezależna od mikroekonomii. A działalność gospodarcza ludzi, której dotyczy planowanie ekonomiczne, jest z natury swej mikroekonomiczna, ponieważ musi dokony­wać się poprzez akcję konkretnych jednostek, czyli niepodzielnych składników, których suma tworzy całość danej gospodarki1. Rzeczywistość makroekono­miczna stanowi jedynie sumę akcji tych jednostek. Innej możliwości nie ma. W przeciwnym bowiem razie mielibyśmy do czynienia z agregatami i wiel­kościami statystycznymi, o których nie wiadomo byłoby skąd się biorą2.

Planowanie w skali makroekonomicznej wymaga często dłuższej perspe­ktywy, ponieważ odnosi się ono do rozbudowy lub modernizacji mocy pro­dukcyjnych, a wiele inwestycji charakteryzuje się wydłużonymi cyklami. Natomiast planowanie struktury produkcji związane jest z wykorzystaniem istniejących mocy produkcyjnych, nie wymaga zatem tak odległego horyzon­tu czasowego. Można je wobec tego traktować umownie jako planowanie długofalowe i osobno planowanie bieżące. Jednakże w realnej rzeczywistości planowanie jako narzędzie gospodarowania nie może być uskuteczniane dwutorowo: osobno planowanie długofalowe i osobno planowanie bieżące. Nie dałoby się tego przeprowadzić, ponieważ realizacja długofalowych pla­nów jest niemożliwa bez bieżącej produkcji i konsumpcji.

Najbardziej nawet długofalowe plany muszą być realizowane poprzez wiele kolejnych bieżących etapów. Żadne tego rodzaju planowanie nie może się od nich oderwać ani ich przeskoczyć. Realizacja długofalowych planów rozwojowych jest niemożliwa bez bieżącej produkcji dóbr inwestycyjnych. W planach określających strukturę produkcji musi to znaleźć swoje odbicie. Tworzenie bowiem nowych mocy produkcyjnych jest wykonalne tylko za pomocą istniejących mocy produkcyjnych. Istnieje więc nierozerwalna więź pomiędzy istniejącymi i przyszłymi mocami produkcyjnymi. Dlatego plano­wanie struktury produkcji stanowi wyraz nie dającej się uniknąć konkretności gospodarowania w społeczeństwie, które posługuje się planowaniem ekono­micznym jako jego narzędziem.

Gospodarka każdego kraju stanowi całość złożoną z elementów ściśle ze sobą powiązanych i wzajemnie od siebie uzależnionych. Dlatego efektyw­ność funkcjonowania gospodarki jako całości zależy od wzajemnego oddzia­ływania na siebie sfery makro- i mikroekonomii. Wysoki poziom aktywności gospodarczej w skali całej gospodarki, mierzony wielkością produkcji, jest niezbędnym warunkiem sprawnego i wydajnego funkcjonowania poszczegól­nych jednostek, które tę całość tworzą. Jednocześnie jednak sprawne i wydaj­ne funkcjonowanie jednostek jest konieczne dla ciągłego podtrzymywania wysokiego poziomu aktywności całej gospodarki.

W odróżnieniu od planowania wielkości produkcji, planowanie jej stru­ktury nie stwarza podstaw do wyłonienia jednego wspólnego celu. Punktem wyjścia przy planowaniu struktury produkcji jest określenie ex ante rozmia­rów produkcji poszczególnych dóbr konsumpcyjnych zgodnie z założeniem, że w normalnych warunkach sens gospodarowania sprowadza się do zaspo­kojenia potrzeb konsumentów. Skoro więc, dobra konsumpcyjne służą zaspo­kajaniu potrzeb, wolno wobec tego powiedzieć, że plan struktury produkcji sektora konsumpcyjnego wyznacza cele, które muszą być osiągnięte ze względu na potrzeby konsumentów, uznane przez CP za konieczne do zaspo­kojenia w okresie planowanym. Nie należy jednak sądzić, że podejście to stoi w sprzeczności z makroekonomicznym celem planowania ekonomicznego, jakim jest ciągłość pełnego zatrudnienia. Planowanie struktury produkcji jest istotnym elementem realizacji tego celu. Jego realizacja bowiem w dużej mierze będzie uzależniona od trafności tego planowania wyznaczonej przez stopień zgodności struktury produkcji konsumpcyjnej określonej ex ante i struktury potrzeb określonej ex post.


1 Por. J. Kornai, Anti-Eąuilibrium, Warszawa 1973, s. 67, 81 i in.

2 Por. P. Wiles, Cost Inflation andthe State of Economic Theory, Economic Journal, 1973, vol. 83, June, s. 390.

ciąg dalszy tej pracy z ekonomii za miesiąc

Zakończenie pracy mgr

W pracy przeprowadzono dwa rodzaje badań dotyczących lokalizacji placówek wielkopowierzchniowych, na trzech krakowskich dzielnicach (Grzegórzki, Czyżyny, Prądnik Czerwony). Jako pierwsze analizowano już istniejące sklepy. Były to Géant, KrakChemia i Real. Wykorzystano tu metodę Reilly’ego do obliczenia zjawiska grawitacji, model probalistyczny Huffa do analizy potencjału przestrzennego, a także model strumieni przepływów Lanksmanana-Hansena. Drugi rodzaj badań polegał na wyznaczeniu optymalnej lokalizacji placówki wielkopowierzchniowej.

W wyniku przeprowadzonych analiz stwierdzono, iż mieszkańcy dzielnicy Prądnik Czerwony zdecydowanie najczęściej wybierali zakupy w placówce Géant, pomimo iż odległość do KrakChemii jest mniejsza. Jest to spowodowane znaczną różnicą wielkości powierzchni użytkowych tych placówek (przewaga Géant’a). Mieszkańcy dzielnicy nr II najchętniej dokonują zakupów w KrakChemii. Jest to najbliższa ich miejsca zamieszkania placówka, jednak w wynikach badań nie ma ogromnej przewagi tego sklepu nad pozostałymi. W ostatniej z badanych dzielnic Czyżyny najbardziej uczęszczaną placówką jest Real, jest to związane z dużymi odległościami. Jest ona ponad dwa razy częściej wybierana niż KrakChemia i prawie trzy razy częściej niż Géant.

Zdecydowanie najlepsze zasięgi rynku ma sklep wielkopowierzchniowy Géant. Dwukrotnie linia graniczna przebiega w większej odległości od niego, niż pozostałych placówek wielkopowierzchniowych. Granica linii zasięgu w porównaniu z Real’em znajduje się w odległości  1,642 km, zaś z Krakchemią 0,579 km. Na drugim miejscu znajduje się Real, dla którego linia graniczna zasięgu, w porównaniu z Krakchemią, znajduje się  w odległości 1,464 km. Przyczyną takiego stanu rzeczy są różnice w powierzchni sprzedażowej tych placówek, im większa tym większy zasięg przyciągania.

95,6% mieszkańców Prądnika Czerwonego wybierze Géant’a jako miejsce lokalizacji swoich zakupów, zaś dzielnicy Grzegórzki 96,7%. Prawdopodobieństwo, iż mieszkańcy dzielnicy Czyżyny wybiorą Real’a jako swój sklep wynosi 83,2%.

Za pomocą modelu strumieni przepływów Lanksmanana-Hansena wyliczono liczbę klientów z wszystkich dzielnic wybierających poszczególne placówki wielkopowierzchniowe. Największa liczba konsumentów udaje się do Géant’a aż 83361,6 osób. Na drugim miejscu zanlazł aię Real z liczbą 20826 osób. KrakChemia przyciągnie do siebie tylko 2977,8 klientów z badanych dzielnic.

W rozdziale czwartym wyznaczono optymalną lokalizację sklepu wielkopowierzchniowego dla tych trzech dzielnic. Wypada ona w bardzo niedużej odległości od już istniejącej placówki KrakChemii. Tak słabe wyniki, które otrzymała ta placówka w analizach przeprowadzonych w trzecim rozdziale mogą budzić zaskoczenie, jednak  mają one swe uzasadnienie w liczbach. Bardzo mała powierzchnia użytkowa KrakChemii spowodowała właśnie takie wyniki. W przyszłości przedsiębiorstwo to planuje rozbudowę obiektu. Będzie to ogromną szansą dla zwiększenia swej przewagi konkurencyjnej.

Lokalizacja placówki handlowej jest bardzo ważnym składnikiem powodzenia przedsiębiorstwa, jednak należy pamiętać, iż na ogólny sukces firmy składa się wiele czynników takich jak np. dobrze wyszkolony personel, różnorodny asortyment, przystępne ceny, promocje,  wystrój placówki.

Hierarchiczna struktura kryteriów

Dzięki zastosowaniu hierarchii kryteriów szczegółowych udało się uzyskać czytelną strukturę zależności między poziomami hierarchii. Rys. 2.1 przedstawia schemat budowania struktury hierarchicznej.

W naszym przypadku odpowiednia struktura będzie wyglądała jak na rys. 2.2., będą występować trzy poziomy hierarchii: kryteria szczegółowe i kategorie tych kryteriów i ogólne kryterium jakości. Kryteria globalne poszczególnych kategorii oblicza się zgodnie ze wzorami 2.3 – 2.5, natomiast w przypadku ogólnego kryterium jakości zamiast wartości funkcji przynależności wykorzystuje się wartości kryteriów globalnych poszczególnych kategorii, wcześniej wyznaczając dla poszczególnych kategorii macierz parzystych porównań i obliczając współczynniki względnej ważności kategorii.

Rys. 2.1. Ogólny schemat budowania struktury hierarchicznej.

Rys. 2.2. Hierarchiczna struktura użyta w analizowanym problemie.

Zaopatrzenie materiałowo-surowcowe

Każde przedsiębiorstwo w trakcie swojej działalności zużywa surowce, materiały, energię, części zamienne itp. W tej działalności stara się utrzymać optymalny poziom zapasów, a ich zużycie jest ciągle uzupełniane nowymi dostawami. Zespól działań planistycznych, organizacyjnych, ewidencyjnych i analitycznych związanych z regulacją oraz sterowaniem strumieniami i zasobami w całym procesie wytwórczym określany jest mianem gospodarki materiałowej[1]. Gospodarka materiałowa odgrywa bardzo ważną rolę w działalności produkcyjnej przedsiębiorstwa, ponieważ wpływa zarówno na ilość produkcji i jej jakość, a poprzez to na kształtowanie się kosztów i osiągany zysk. Istota gospodarki materiałowej polega przede wszystkim na zaspokajaniu potrzeb produkcyjnych przy jednoczesnej dążności do minimalizacji zużycia i eliminacji wszelkich zakłóceń w przepływie materiałów i surowców we wszystkich fazach procesu produkcyjnego[2].

Do podstawowych surowców zużywanych w procesie produkcji w Zakładach Przemysłu Bawełnianego „Frotex” S.A. należą:

  •  bawełna,
  •  przędza,
  •  tkanina surowa,
  •  barwniki i chemikalia,

Bawełna jest surowcem importowanym przez przedsiębiorstwo, głównie

ze Szwajcarii, a pochodzącym z krajów azjatyckich, między innymi z Uzbekistanu, Turkmenistanu i Kazachstanu. Bawełna służy do produkcji przędzy, z której następnie produkuje się wyroby finalne. ZPB „Frotex” posiada własną przędzalnię w Podlesiu, która jest najbardziej zmodernizowanym wydziałem w spółce i należy do najnowocześniejszych w Polsce. Zużycie bawełny w procesie produkcji na przestrzeni lat 1995-2000 przedstawia poniższa tabela:

Tabela13. Zużycie bawełny w latach 1995 2000 r.

LATA

ZUŻYCIE W TONACH

ZUŻYCIE W TYSIĄCACH ZŁ.
1995 2 547 14 443,0
1996 2 752 14 310,2
1997 3 095 18 150,1
1998 3 092 18 429,0
1999 3 161 21 231,3
2000 2 982 16 953,3

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych analitycznych ZPB”Frotex”

Przędza jako podstawowy materiał do produkcji jest produkowana przez spółkę we własnej przędzalni. Jedynie przędza o bardzo wysokich parametrach technologicznych jest zakupywana od innych producentów krajowych, głównie w Zawierciu i Lubaniu. Jej wielkość kształtuje się na poziomie około 10% ogólnego zużycia przędzy w procesie produkcyjnym w ciągu roku.

W skład kolejnej grupy surowców (chemikalia) wchodzą takie związki jak kwasy, ług sodowy, woda utleniona, mydło w płynie oraz barwniki. Wartość zużycia tej grupy surowców kształtuje się na poziomie około 8-9 mln. złotych rocznie. Najmniejszy udział w grupie materiałów do produkcji ma tkanina surowa, której roczne zużycie waha się w granicach od 400 do 500 tys. złotych.


[1] Z. Leszczyński, A. Skowronek-Mielczarek: Analiza ekonomiczno – finansowa firmy. Wyd. Difin, Warszawa 2000, s. 169

[2] W. Świetlik: Analiza ekonomiczna przedsiębiorstwa, Wydawnictwo WSE, Warszawa 1999, s.46

 

Wielkość i struktura zatrudnienia

podrozdział pracy mgr

Zasoby czynnika ludzkiego występujące w przedsiębiorstwie określa się mianem zatrudnienia lub załogą przedsiębiorstwa[1]. Zatrudnienie to określona liczba czynnika ludzkiego wykonująca za odpowiednim wynagrodzeniem pracę, w wyniku której uzyskuje się dobra lub usługi zaspokajające potrzeby rynku[2]. W przedsiębiorstwie można odróżnić zatrudnienie nominalne i zatrudnienie realne (rzeczywiste). Dla ustalenia stanu rzeczywistego zatrudnienia, do stanu nominalnego (liczba zatrudnionych osób bez względu na czas ich pracy) dodaje się liczbę osób jaka wynika z dodatkowego zaangażowania pracowników własnych lub spoza przedsiębiorstwa. Zatrudnienie ujmuje się w przedsiębiorstwie według stanu ewidencyjnego na koniec badanego okresu i według stanu przeciętnego w badanym okresie. Stan ewidencyjny zatrudnienia jest to liczba pracowników znajdujących się w ewidencji osobowej przedsiębiorstwa w ostatnim dniu badanego okresu. Podstawą ujęcia do stanu ewidencyjnego jest zawarcie umowy o pracę.

Jednym z podstawowych zadań polityki zatrudnienia w przedsiębiorstwie winno być dążenie do osiągnięcia liczbowego stanu załogi racjonalnego z punktu widzenia interesów przedsiębiorstwa. Wiąże się to z jednej strony z optymalizacją wykorzystania czynnika ludzkiego dla dobra przedsiębiorstwa, z drugiej zaś z uwzględnieniem szeroko pojętych potrzeb pracowników i zharmonizowania ich z wymaganiami przedsiębiorstwa w ramach tzw. humanizacji pracy. Zakładowa polityka zatrudnienia powinna więc zmierzać do przystosowania warunków pracy do człowieka, człowieka do warunków, jak również człowieka do człowieka tak, aby zapewnić pożądaną efektywność i jakość pracy[3]. Zakładowa polityka zatrudnienia powinna zmierzać do

maksymalnej intensyfikacji działań na Wewnętrznym rynku pracy w przedsiębiorstwie tak, aby znajdować drogi do racjonalizacji zatrudnienia. Bardzo ważne przy tym jest, aby racjonalizacja zatrudnienia była prowadzona w sferze ekonomicznej i społecznej. Ekonomiczna racjonalność zatrudnienia wyraża się w wysokiej wydajności pracy zapewniającej odpowiedni poziom płac realnych i zysków przedsiębiorstwa[4]. Społeczna racjonalność zatrudnienia przejawia się w uwzględnieniu w procesie pracy elementów humanistycznych, psychospołecznych i socjalnych, tj. pozaekonomicznych potrzeb, dążeń i zainteresowań pracowników[5].

Załoga (zatrudnienie) przedsiębiorstwa może być sklasyfikowana według różnych kryteriów. Klasyfikacja taka oznacza podział pracowników przedsiębiorstwa według określonych kryteriów. Cel podziału zatrudnienia określany jest przez przyjęte kryterium, którym może być określona cecha, według której przeprowadza. się podział danej zbiorowości zatrudnienia.

Powszechnie klasyfikuje się pracowników według następujących kryteriów:[6]

  1. rodzaju działalności przedsiębiorstwa,
  2. charakteru czynności wykonywanych przez pracowników,
  3. poziomu kwalifikacji i zawodowych,
  4. poziomu wykształcenia,
  5. stażu pracy zawodowej,
  6. płci,
  7. wieku.

Do analizy zatrudnienia badanej firmy, Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Frotex” S.A. przyjęto kryterium klasyfikacji ze względu na płeć, wiek oraz poziom wykształcenia. Zatrudnienie ogółem na koniec okresu w przekroju grup pracowniczych według płci w latach 1995-2000 przedstawia poniższa tabela.

Tabela 9 Struktura zatrudnienia w ZPB”Frotex” wg płci.

Lata
Mężczyźni
Kobiety
Zatrudnienie ogółem Wskaźnik dynamiki
1995 = 100% Okres poprzedni = 100%
1995 729 932 1 661 100,0 100,0
1996 718 919 1 637 98,6 98,6
1997 646 912 1 558 93,8 95,2
1998 584 860 1 444 86,9 92,6
1999 575 764 1 339 80,6 92,7
2000 522 678 1200 72,2 89,6

Źródło: opracowanie własne na podstawie sprawozdań ZPB “Frotex” Z-01

Z powyższej tabeli wynika, że w okresie ostatnich kilku lat następuje systematyczny spadek zatrudnienia w przedsiębiorstwie ZPB „Frotex” S.A. Proces ten jest konsekwencją racjonalizacji zatrudnienia, modernizacji poszczególnych wydziałów produkcyjnych oraz zmian organizacyjnych zachodzących w spółce. W latach 1997-1998 spadek zatrudnienia nastąpił w wyniku:

  • przekazania części pracowników do pracy w innych spółkach- dotyczyło to pracowników służb remontowych na Wydziałach Tkalni i Wykończalni oraz Straży Zakładowej i pralni,
  • modernizacji Wydziału Konfekcji oraz Oddziału Przygotowawczego na Wydziale Tkalni.

Tendencja spadkowa zatrudnienia utrzymała się również w latach 1999-2000. Zmniejszenie stanu zatrudnienia w tymże okresie nastąpiło przede wszystkim w wyniku dokończenia modernizacji Oddziału Przygotowawczego Wydziału Tkalni oraz instalacji bardziej wydajnych maszyn szwalniczych w Wydziale Konfekcji. Zmiany organizacyjne i związana z tym redukcja zatrudnienia w pozostałych jednostkach organizacyjnych przedsiębiorstwa to przyczyny dalszego spadku zatrudnienia w roku 2000.

Strukturę wiekową pracowników zatrudnionych w ZPB „Frotex' S.A. w latach 1995-2000 przedstawia tabela oraz rysunek.

Tabela 10. Struktura zatrudnienia w ZPB”Frotex” w/w wieku pracowników.

 

Wiek
Udział poszczególnych grup wiekowych do ogółu zatrudnionych
1995 1996 1997 1998 1999 2000
Do 30 lat 21% 22% 26% 30% 26% 26%
30 – 40 lat 27% 29% 30% 27% 30% 30%
40 – 50 lat 43% 40% 37% 33% 37% 37%
Powyżej 50 lat 9% 9% 7% 10% 7% 7%

 Jak wynika z powyższej tabeli od kilku lat w spółce obserwuje się korzystne zmiany w strukturze wiekowej zatrudnienia. Aktualnie ponad 56% załogi to pracownicy w wieku do 40 lat. Realizowana w obszarze zatrudnienia polityka kadrowa zakłada zatrudnianie w miejsce pracowników odchodzących ludzi młodych i wykształconych. Taka struktura wiekowa zatrudnienia zapewnia spółce stabilność zatrudnienia na najbliższe lata.

Rysunek5. struktura zatrudnienia w ZPB „Frotex” według wieku

Źródło: opracowanie własne na podstawie tabeli 10

Struktura zatrudnienia pod względem wykształcenia w ZPB „Frotex” w latach 1995-2000 przedstawia się następująco:

Tabela 11.  Struktura zatrudnienia w ZPB”Frotex” wg wykształcenia.

Wyszczególnienie Pracownicy ogółem:

z tego z wykształceniem:

–  wyższym

–  średnim zawodowym i ogólnokształcącym

– zasadniczym

podstawowym

Pracownicy ogółem
1995 1996 1997 1998 1999 2000
100% 100% 100% 100% 100% 100%
2% 3% 3% 4% 4% 4%
21% 21% 21% 26% 24% 24%
46% 46% 46% 46% 47% 47%
31% 30% 30% 24% 25% 25%

Źródło: opracowanie własne na podstawie sprawozdań ZPB „Frotex” Z-O1

Rynek 6. Struktura zatrudnienia z uwzględnieniem poziomu wykształcenia w latach 1995-2000r.

Źródło: opracowanie własne na podstawie tabeli 11.

W ocenie Zarządu udział pracowników z wykształceniem wyższym jest za niski mimo tendencji zwyżkowej. Szczególnie duże zapotrzebowanie występuje na absolwentów takich kierunków Sak obróbka chemiczna i mechaniczna włókna , informatyka. Dużą wagę przywiązuje się w spółce do podnoszenia kwalifikacji zatrudnionych czego wyrazem jest szereg kursów oraz kierowanie pracowników na studia zaoczne i podyplomowe. Aby obliczyć średni poziom wykształcenia pracowników ZPB „Frotex” S.A. zastosowano dwa wskaźniki;

  1. wskaźnik ogólnego potencjału wykształcenia,
  2. wskaźnik średniego potencjału wykształcenia.

Aby obliczyć wskaźnik ogólnego potencjału wykształcenia pomnożono liczb pracowników poszczególnych poziomów wykształcenia na koniec badanego okresu przez liczbę lat nauki właściwą dla danego poziomu wykształcenia i dodano otrzymane iloczyny.

Wskaźnik średniego potencjału wykształcenia obliczono dzieląc ogólny potencjał wykształcenia na koniec badanego okresu przez liczbę pracowników na koniec tego okresu. Wskaźnik ogólnego potencjału wykształcenia wyraża wielkość załogi w osobolatach nauki szkolnej, zaś wskaźnik średniego potencjału wykształcenia przedstawia liczbę osobolat nauki szkolnej przypadającej na jednego pracownika. Do obliczenia wskaźnika ogólnego potencjału nauki przyjmuje się następujące mnożniki odpowiadające liczbie lat nauki w poszczególnych poziomach wykształcenia:

  • wykształcenie wyższe 17
  • wykształcenie średnie 12
  • wykształcenie zasadnicze 11
  • wykształcenie podstawowe 8

Wyniki ogólnego i średniego potencjału wykształcenia dla pracowników Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Frotex” S.A. przedstawia poniższa tabela. Jej wyniki potwierdzają opinię zarządu o zbyt małym zatrudnieniu osób z wyższym wykształceniem, gdyż wskaźnik średniego potencjału wykształcenia oraz jego dynamika od kilku lat pozostają na niezmienionym poziomie. Należy również stwierdzić, że wskaźnik średniego poziomu wykształcenia od roku 1997 jest dość niski (10,7), gdyż osiąga poziom jedynie wykształcenia zasadniczego.

Tabela 12. Wskaźnik ogólnego i wskaźnik średniego potencjału wykształcenia w latach 1995 – 2000 (w latach nauki szkolnej przypadający na jedną osobę)

Rok

WSKAŹNIK OGÓLNEGO POTENCJAŁU WYKSZTAŁCENIA WSKAŹNIK ŚREDNIEGO POTENCJAŁU WYKSZTAŁCENIA
Poziom Wskaźnik potencjału Poziom Wskaźnik potencjału
1995=100% Rok poprzedni=100% 1995=100% Rok poprzedni=100%
1995 17 273 100,0 10,3 100,0
1996 17 026 98,6 98,6 10,4 100,9 100,9
1997 16 701 96,7 98,1 10,7 103,8 102,9
1998 15 596 90,1 93,2 10,7 103,8 100,0
1999 14 369 83,2 92,3 10,7 103,8 100,0
2000 12 876 74,5 89,6 10,7 103,8 100,0

Źródło: opracowanie własne na podstawie tabel nr 9 i nr 11.


[1]L. Bednarski, R. Borowiecki, J. Dunaj, E. Kumys, T. Wiśniewski, B. Wersty: Analiza ekonomiczna przedsiębiorstwa. Wydawnictwo AE, Wrocław 1998, s. 227

[2] W. Świetlik: Analiza ekonomiczna przedsiębiorstwa, Wydawnictwo WSE, Warszawa 1999, s.95

[3] J. Lichtarski: Podstawy nauki o przedsiębiorstwie. Wydawnictwo AE, Wrocław 1998, s.133

[4] J. Lichtarski: Podstawy nauki o przedsiębiorstwie. Wydawnictwo AE, Wrocław 1998, s.135

[5] J. Lichtarski: Podstawy nauki o przedsiębiorstwie. Wydawnictwo AE, Wrocław 1998, s.134

[6] W. Świetlik: Analiza ekonomiczna przedsiębiorstwa, Wydawnictwo WSE, Warszawa 1999, s.95

Zastosowania CAT opcji dla inwestorów

W przeszłości, sukces giełdowych instrumentów pochodnych warunkowany był atrakcyjnością rynku dla obu – zabezpieczających się i spekulantów. To samo jest warunkiem sukcesu opcji PCS. Niewątpliwie istnieją bodźce dla firm ubezpieczeniowych i reasekuratorów – potencjalnych hedgerów. Jednakże, jeśli do handlu będzie dochodziło tylko między tą grupą uczestników, główny cel jakim jest przyciągnięcie kapitału z pojemnego rynku finansowego nie zostanie spełniony. Ten cel może być osiągnięty tylko, gdy pochodne ubezpieczeniowe zostaną uznane przez inwestorów za ciekawą inwestycję. Biorąc pod uwagę fakt, że katastrofy oraz wielkość strat z nich wynikająca nie są skorelowane z indeksami giełdowymi, rynkiem obligacji czy też walutowym opcje katastrofalne mogą doskonale służyć do dywersyfikacji portfela inwestycji. Zajęcie krótkiej pozycji na option call spreads dostarcza inwestorom aktywa nowej klasy – aktywa o zerowej becie – oczekiwany wzrost dochodowości portfela przy braku korelacji z tradycyjnymi aktywami. W związku z tym opcje są atrakcyjną możliwością inwestycji dla rynków kapitałowych. Ponieważ uwaga ta dotyczy także innych ILS bardziej szczegółowe omówienie zagadnienia korelacji i efektów zerowej bety pozostawiam do kolejnego, podsumowującego rozdziału. W tym miejscu skupię się na cechach charakterystycznych jedynie dla opcji PCS.

– Warto spojrzeć na wystawianie PCS call spreads w podobny sposób jak na kupienie wysoko-rentownych obligacji – „junk bonds”. Na tym rynku inwestorzy otrzymują o tyle wyższe od przeciętnych stopy procentowe, ile wymagają za zwiększone prawdopodobieństwo niewypłacalności emitenta. Podobnie sprzedając PCS call spreads, inwestor żąda dodatkowej opłaty w zamian za prawdopodobieństwo katastrofy. W przypadku niewypacalności właściciel „junk bond” straci kapitał i przyszłe płatności kuponowe. Syntetyczny reasekurator może stracić maksymalne pokrycie w call spreadzie oraz odsetki, które mogły przynieść te fundusze. Na przykład, ktoś kto sprzedaje 25 30/50 PCS call spreads w cenie 2.0 punktów indeksu (10% rate-on-line) może stracić $100,000 plus odsetki (załóżmy, że wystawca może zainwestować $100,000 po stopie wolnej od ryzyka równej 5% ). Podobną inwestycją na rynku obligacji korporacyjnych jest papier o nominale $100,000 wypłacający 15% rocznego kuponu przy takiej samej stopie wolnej od ryzyka. To porównanie jest szczególnie analogiczne jeśli inwestor założy, że prawdopodobieństwo niewypłacalności/straty będzie 5%. Analogia jednak zanika jeśli założymy, że w wypadku niewypłacalności emitenta „junk bond” inwestor jest w stanie odzyskać 43% swojego kapitału, podczas gdy relacja ta jest znacznie niższa w wypadku wystąpienia katastrofy.

Inwestorzy, którzy inwestują w te aktywa muszą więc silnie dywersyfikować inwestycje tworząc portfele ryzyka ubezpieczeniowego. Tak jak inwestor może stworzyć portfel z obligacji, aby ograniczyć ryzyko niewypłacalności emitentów, tak samo inwestor może dokonać dywersyfikacji ryzyka katastrofalnego wystawiając opcje na kilka regionów i okresów. Moody’s Investor Service oszacował, że obligacje przedsiębiorstw o ratingu B mają przy 10-letnim okresie skumulowane prawdopodobieństwo niewypłacalności powyżej 40%. Guy Carpenter, oszacował z kolei, że przy podobnym okresie reasekuracja katastrof ma skumulowane prawdopodobieństwo strat na poziomie 22%. Co więcej, Guy Carpenter oszacował, że stopa zwrotu na ryzyku ubezpieczeń przez ostatnie 10 lat wynosiła 9.20% ponad papiery skarbowe, podczas gdy dla obligacji z ratingiem B – 4.63% ponad papiery skarbowe.[1] [2] Stąd, relacja ryzyko/zwrot dla CAT call spreads jest lepsza, niż ta, którą można uzyskać posiadając portfel obligacji korporacyjnych.

– Można sobie wyobrazić hedging akcji przy pomocy CAT opcji, choć będzie on z pewnością niedoskonały. Zwróćmy uwagę, iż wartość opcji zależy od katastrofy, na którą narażony jest region gdzie określona spółka prowadzi swoją działalność. Opcja może być zatem ujemnie skorelowana z kursem akcji tej spółki. W wypadku katastrofy, która dotknie spółkę, kurs jej akcji spadnie, lecz inwestor osiągnie korzyści z tytułu posiadania opcji. Można zatem stwierdzić, że jest to niedoskonały hedging. Wynika on jednak, nie z zajęcia przeciwstawnych pozycji w odpowiednich instrumentach, jak to jest w tradycyjnych strategiach hedgingowych, lecz zajęcia pozycji długiej zarówno w akcji, jak i katastrofalnej opcji call. Katastrofa jest tu tym czynnikiem, który wpływa negatywnie na kurs akcji, ale tym samym daje zysk posiadaczowi opcji call. Niedoskonałość strategii wynika stąd, iż nie można z góry określić wielkości negatywnego wpływu owej katastrofy na kurs akcji, jak również wysokości strat z niej wynikających. Tym samym pojawia się ryzyko bazy.

– Jeśli tylko rynek reasekuracji stanie ponownie przed problemem braku kapitału pojawi się nierównowaga po stronie hedgerów: ilość chcących się zabezpieczyć przekroczy liczbę spekulantów zamierzających sprzedać polisę-instrument. W takiej sytuacji zabezpieczający się będą musieli zapłacić spekulantom premię ponad określone prawdopodobieństwo strat, aby przyciągnąć ich do rynku. Załóżmy, że doszło do takiej sytuacji w zakresie pokrycia ryzyka huraganu na wschodnim wybrzeżu dla poziomu $6-8mld. Zabezpieczający chcą nabyć September Eastern 60/80 call spreads. Przyjmijmy, że cena rynkowa „fair” dla call spread jest równa 2.0 punkty indeksowe na spread czyli 10% rate-on-line. Jeśli jednak więcej jest chętnych do hedgingu, niż chcących sprzedać 60/80 call spreads, cena transferu ryzyka musi wzrosnąć. Część firm zrezygnuje z zabezpieczenia, część jednak dokona hedgingu, płacąc więcej niż historycznie oczekiwana wartość. Załóżmy, że September Eastern 60/80 call spreads i ich odpowiedniki na rynku pozagiełdowym, handlowane są na poziomie 19% rate-on- line, co implikuje 9% premię za ryzyko.

Katastrofy, z samej definicji są zjawiskami rzadkimi, ale za to kosztownymi. Zwrot i premie za ryzyko wystawiania portfela PCS call spreads powinny być wyjątkowo wysokie w latach następujących po dużej katastrofie. Po huraganie Andrew ceny reasekuracji katastrof uległy podwojeniu. Dlatego traderzy zakładają, że handel CAT opcjami jest opłacalny, ale w okresie kilku sezonów lub lat. Jeśli duża katastrofa może przynieść ogromne straty, małe jest prawdopodobieństwo, że każdy rok lub sezon będzie pełen katastrof.


[1]   Dla uproszczenia pomijam dodatkowe odsetki, pochodzące z zainwestowania uzyskanej premii za opcję po stopie wolnej od ryzyka. Zwiększyłyby one dochód o 0,5%.

[2]   Michael S. Canter, Joseph B. Cole, Richard L. Sandor, „Insurance Derivatives: A New Asset Class for the Capital Markets and A New Hedging Tool for the Insurance Industry”, The Journal of Derivatives, Winter 1996, str. 43